Tekst z katalogu towarzyszącego wystawie pt: Malarstwo – Janusz Antoszczyk
Listopad 1993 Galeria Zapiecek


autor: Tadeusz Wolański


Gdy jeden malarz, dobrze wypowiada się o twórczości drugiego malarza, to tylko po to,by trzeciemu malarzowi zrobić na złość. Taka refleksja dotyczy oczywiście i krytyków i pisarzy – ale także, wszystkich przedstawicieli tzw. wolnych zawodów, gdzie miarą powodzenia jest uznanie środowiska. Artysty wykształcić się nie da, natomiast artystę można nauczyć malować. Sądzę, że w przypadku Janusza Antoszczyka, mamy właśnie do czynienia z takim przykładem.
Studiował w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi, na Wydziale Tkaniny
i Ubioru, gdzie niezależnie od przedmiotów zawodowych, obligatoryjnie studiował rysunek
i malarstwo w pracowni prof. Wiesława Garbolińskiego.
Studyjne perturbacje Janusza, wynikające z różnicy poglądów na istotę malarstwa, przybierają na sile
w miarę krystalizowania się jego własnej postawy artystycznej.
W miarę kształtowania potrzeby ujawniana autonomicznej formy, określa materialne wartości malarskich pomysłów.
Dyplom magisterski, który bronił w 1987 roku z projektowania ubioru, na której to rozprawie prezentuje kolekcje obrazów, w której dają się odczytać narastające sprzeczności i jednocześnie rodzące się predyspozycje.
Lata dzielące Janusza od dyplomu, wykorzystuje jak mi się wydaje, na akumulowanie energii i wiedzy niezbędnej do podjęcia decyzji twórczej, którą ujawnia na wystawie obrazów w lipcu 1990 roku w Łodzi.
Malarstwo, które prezentuje, jest niewątpliwie poważną próbą własnej definicji formy.
Zarówno pretekst fabularny, jak i wnioski wynikające ze sposobu obserwacji natury, wskazują dobitnie na potrzebę sformułowania własnego obrazu świata. Realizm świadomości prezentowany na kilkunastu eksponowanych obrazach, uzewnętrznia skłonności do formułowania syntezy ekspresyjnej. Zarówno kształt, jak i kolor
w kompozycyjnej zależności, ujawniają potrzebę narracji, zmierzającej do wykorzystania potencjału dramatycznego tkwiącego w zjawisku. Nie od rzeczy będzie też wspomnieć, iż zestaw tych obrazów jest pod względem tematycznym, jak gdyby notatnikiem przeżyć związanych z pobytem w Hiszpanii.
Nie chodzi oczywiście o propagowanie szczególnych uroków tego wspaniałego kraju, lecz o wykorzystanie malarskich wartości tkwiących w przeżyciach związanych z pobytem w tamtej rzeczywistości. Analogicznie zresztą do Paula Gauguin, i wielu innych, dla których wejście w inną atmosferę, przekształciło ich możliwości percepcyjne wywołując zjawisko innego kodowania malarskiego, którego następstwem zawsze była zmiana formy.
U Janusza dostrzegam duże możliwości dalszych przekształceń jakościowych, prowadzących do krystalizowania się interesującej indywidualności twórczej, która w szczególnych okolicznościach, może ujawnić niespodziewane możliwości twórcze, otwierając dla ludzkiej cywilizacji np. inną alternatywną koncepcję świata.
Na pewno jednak warto spróbować, chociażby dla zaspokojenia ciekawości.